Najnowsze Wpisy

):egnellahC Komentarze (1)
15. lipca 2017 22:35:00
linkologia.pl spis.pl

!ay eeS !detpecca egnellahC .ćipu ęis ętohco maM .matyzczor ein ęis amas żuj ukzsileik migurd op arboD D: eheh ?ułsymu ogenwarps eżkaj i ogertsyb ogejom ein a aniw agułsaz ot eżom A ):einwarps  meikłac im oB ?eizdi einnyłp żuJ ?mat kaj I  ): ?adwarP .wóknuraw hcywon od ćawosotsyzrp ęis ifartop gzóm  zsan  okbyzs kaj ecąjukaksaZ .yzrawt an hceimśu mam ot msłasip ointatso  kat myzc o i ydeik ęnmopyzrp eibos kaJ .ąjacarwop aineinmopsW);!aH

zagubiony_plemnik : :

Introwerykiem być ... Komentarze (0)
20. maja 2017 20:56:00
linkologia.pl spis.pl

Jestem introwertykiem .... ot taka mała autoanaliza. Po przeczytaniu kilku definicji w Internecie, jakichś ciekawych pseudonaukowych artykówłó udało mi się w końcu zaszeregować do jakiejś grupy.

Niemal wszystko się zgadza, wycinek z Wikipedii .... wystarczy pobieżnie rzucić okiem.

  • zyskują energię kiedy są w samotności, a tracą wśród ludzi,
  • czerpią energię ze świata wewnętrznego, tj. uczuć, idei, wrażeń,
  • są dobrymi słuchaczami,
  • myślą zanim coś zrobią lub powiedzą,
  • utrzymują większy kontakt wzrokowy podczas słuchania kogoś, niż podczas mówienia do niego,
  • mają niewiele zainteresowań, ale w każde zainteresowania bardzo się zagłębiają,
  • tylko głębokie relacje z innymi nazywają „przyjaźnią”,
  • wolą rozmowy w cztery oczy niż w grupie,
  • mówią wolno, z przerwami,
  • aby się skupić potrzebują ciszy, nie lubią gdy im się przerywa pracę lub jakiekolwiek inne zajęcie (np. dzwonkiem telefonu),
  • korzystają z pamięci długotrwałej, przez co często mają uczucie „pustki w głowie” i mogą mieć problemy ze znalezieniem odpowiedniego słowa podczas rozmowy,
  • lepiej niż ekstrawertycy radzą sobie z zadaniami wymagającymi skupienia uwagi,
  • na studiach osiągają lepsze wyniki niż ekstrawertycy,
  • łatwiej uczą się czytając niż przez rozmowę z innymi,
  • wolą dowcip ujawniający niestosowność i niedopasowanie,
  • pracują tak samo niezależnie od tego, czy są chwaleni, czy nie,
  • nie lubią rozmów „o pogodzie”,
  • mogą mieć trudności w zapamiętywaniu twarzy i nazwisk,

No wypisz wymaluj...

A teraz do sedna. Czy jest sens z tym walczyć?  Taka sytuacja... przychodzi sms... sąsiedzi z bloku obok piszą do męża czy nie wpadnie w odwiedziny. Nie minęło nawet 30 sekund a ten już hyc, pół litra whisky w łapie i leci pić z ludźmi, których w ogóle nie zna. Wychodząc na progu tylko się odwrócił i rzucił, czy nie chcę iść z nim. Na samą myśl, że mam iść do domu obcych ludzi, siedzieć tam z nimi i konwersować na bezpłciowe tematy robi mi się słabo. Pierwszy odruch oczywiście, że nie chcę iść, na prędce wymyślam wymówki w stylu jestem zmęczona, źle się czuję, ktoś musi z dzieckiem zostać przecież.  Za 20 minut dostaję telefon  z ponownym zaproszeniem...   ale czy aby na pewno nie chcę przyjść, nawet z dzieckiem bo dzieciaki bawią się w pokoju obok a starzy mają spokój. Nachodzą mnie wątpliwości... mam się zmusić? Iść tam wbrew sobie i udawać, że jednak potrafię się dobrze bawić wśród ludzi? Nie lubię poznawać nowych ludzi, konwersować na sztuczne tematy, uśmiechać się i przytakiwać. Nigdy nie byłam i nie będę duszą towarzystwa... ale dlaczego czuję się z tego powodu jakby upośledzona... wybrakowana. Już sobie wyobrażam jak mu mówią "Ale masz drętwą żonę" albo "Tej, co jest z nią nie tak?". A ja po prostu nie chcę.  Jakbym to miała zaklasyfikować to chyba nie jako cechę charakteru tylko bardziej w kategorii "wady". Nie lubię tego w sobie, to jest chyba pierwsze co bym zmieniła ale jednocześnie nie znajduję w sobie tyle siły żeby z tym walczyć. 

Samotna wyprawa na rowerze, chodzenie po górach, nurkowanie... to są rzeczy które sprawiają mi przyjemność. Jak tylko znajdę się między ludźmi zachowuję się jak wypuszczona z buszu, cicha, wycofana, nie sypię żartami, nie emocjonuję się niczym, na chłodno podchodzę do każdej konwersacji. W czasach gdzie liczy się przebojowość, krzykliwość, otwartość jestem beznadziejnym przypadkiem. Źle mi z tym... ale chyba już za późno na zmianę.

zagubiony_plemnik : :

linkologia.pl spis.pl

Chata wolna.... cieszy dokładnie tak samo jak  w latach dziewięćdziesiatych ubiegłego wieku... Ale za to jak to brzmi, co najmniej jabym siedziała w bujanym fotelu z Mruczkiem na kolanach dziergając skarpetuszki dla prawnuków.

Jedno się nie zmieni chata wolna = alko, muzyka w uszach i balety - like nobody is watching.

Wielki comeback ale czy mniej zagubionego? Robię co mogę - tak mogę odpisać. Mam ustalone miejsce na tym ziemskim padole. Wystarczy, że wklepiesz współrzędne na dobrą, żonę, matkę, córkę, wnuczkę, pracownika, obywatela i oto wyskakuję ja  - cała w swojej okazałości, wyzuta z obłudy. Wklepałeś? i co? Nie ma mnie?  Hehehe  coś poszło nie tak.

W dalszym ciągu zadziwia mnie, jak bardzo w tym wieku, w którym jestem, jestem podatna wpływy innych osób, jak bardzo zależy mi na ich zadaniu. Będąc w pełni ukształtowaną jednostką społeczną winnam mieć już jakieś ustalone priorytety, wybrane sacrum i profanum. Tymczasem pojedyncze osoby potrafią przewrócić mój świat do góry nogami. Otwierają mi oczy na rzeczy tak oczywiste i banalnie proste, że aż zaczynam się zastanawiać po co pracować nad głebszymi warstwami ego skoro te pierwsze są całkowicie niedopracowane. Surowe jak projekt, dopiero szkic a nie ukończone dzieło.

Tak, ja wiem, że znowu na ogólnikach jadę i za parę lat jak tu zajrzę ni chuja nie będę wiedziec o co mi chodziło. Ale nie mogę...  - i te cholerne trzy kropki.  Witamy w świecie niedomówień, niewypowiedzianych złotych myśli, ktorych i tak się nigdy nikt nie domyśli.  Wyglada to conajmniej jakby mi IQ nie starczało na logiczne dokończenie zdania.

 

zagubiony_plemnik : :

Zły humor... Komentarze (0)
29. października 2010 22:03:00
linkologia.pl spis.pl

Ryczeć mi się chce... Okropny jest ten dzień, to jeden z tych dni kiedy myślę, że moje życie jest jak zmoczony szary papier toaletowy rzucony w ścianę. To jest straszne, mam 27 lat... niby mam znajomych .... ale czy przyjaciół?? Straszne jest to, że dopadają mnie te same koszmary co w czasie dorastania... Czy mam przyjaciół? Kleżanki z pracy wiedzą o mnie najwięcej, prawie wszystko...  ale poza 8 godzinami dziennie spędzonymi razem nie łączy nas nic... Jest taka jedna, uwielbaiam ją i nienawdzę jednocześnie, jest dokładnie taka jaka ja bym chciała być... i za to ją kocham i nienawidzę jednocześnie...  Nie mam żadnych skłonności homoseksualnych a przymajnniej do tej pory nigdy nie miałam... Wracając do pozostałych przyjaciół to mając resztki nadzieji na jakieś przyjaźnie z czasów "młodości" napisałam list do "przyjaciela", taki prawdziwy, wysyłany pocztą ... milczy do dziś... a tak liczyłam na jakiś odzew...  W pracy pnę się po szczeblach kariery, wszyscy mnie szanują, jest zarazem śmiesznie ale i strasznie. Moja praca nie należy do łatywch psychicznie... pracuję w Sądzie... nie zdajesz sobie sprawy z jakimi rzeczami mam do czynienia na co dzień. CZy to mnie tak wykańcza?? Czy to te wszystkie wypadki, gwałty, zwłoki, pobicia molestowania tak na mnie wpływają? Wątpie... zdjęcia dorosłych mężczyzn współżyjących z małymi dziećmi nie robią już na mnie za dużego wrażenia... straszne....  wiem... 

 

Zaczęłam słychać NAS aleja 6 grób nr 4   co znaczy, że bynajmniej mój humor nie ma tendencji wzrostowej... Kojarzy  mi się z dawnymi latami  ale już mnie tak nie wzrusza.  Idę spać, szkoda mojego czasu i tak tego nikt nie czyta...

zagubiony_plemnik : :

15 minut na balkonie Komentarze (0)
16. lipca 2009 22:18:00
linkologia.pl spis.pl

Odcinam się od tego co było... bez komentarza.... minęło sporo lat....

 

Stoję na balkonie, jest fajnie chłodno po upalnym dniu. Wieje lekki wiatr. Przed sobą widzę tzw. "wuzetmoty", trochę z lewej lotnisko, z prawej strony drugi blok przeysłania mi widok. Na lotnisku jak zwykle o tej porze wszystko mruga. Widzę, że czarterowy Freebird jest wypychany ze stanowiska... szykuje się do startu...  Spoglądam na blok obok... Na II piętrze na balkonie siedzą dwie panie i palą papierosy, pewnie też korzystają z przyjemnego chłodu... rozmawiają cicho ale strasznie gestykulują. Zapaliły się światła podejścia i po chwili z dobrze mi już znanym szumem ląduje samolot... jest zbyt ciemno żeby zobaczyć statecznik... przyziemił...   Patrzę na dół bo jakieś dzieciaki chodzą po dachu garaży przed blokiem, wskakują na rury ciepłownicze i hałasują. Z większym hukiem przelatuje drugi samolot lecz nie ląduje... tamten nie zdążył opucić pasa i pewnie teraz poleci siadać na 1.1... ale nie, zawraca, będzie siadać ponownie od tej strony... leci na krąg. Freebird w tym czasie kołuje drogą alfa i widać, że chce wystartować jeszcze przed tym lądującym, bo po wjeździe na pas nawet się nie zatrzymał tylko od razu nabiera prędkości...  poleciał... Trzy pętra nad paniami z papierosem na balkon wyszła jakaś para i też upaja się chłodem. Na dole jakiś pan wyprowadza na smyczy małego psa... zza rogu wychodzi pani z dużym białym psem po czym zaraz chwyta go mocno za obrożę widząc małego intruza... malec zaczyna głośno szczekać... wszyscy obecni na balkonach na niego patrzą... Wracam do mieszkania... siadam do kompa i zaczynam pisać... słyszę, jak ląduje samolot...

zagubiony_plemnik : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
262728293012
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31123456

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii